dr hab. Wojciech Śleszyński

22 października 1939 roku - „wybory” do Zgromadzenia Ludowego Białorusi Zachodniej


Agresja Armii Czerwonej 17 września 1939 r. i powołanie w jej wyniku władz tymczasowych było zaledwie pierwszym krokiem zmierzającym do pełnej realizacji sowieckiego scenariusza „prawnej” aneksji zajętych ziem polskich. Partyjni decydenci z Mińska wyznaczyli na 4 października 1939 r. w Wołkowysku posiedzenie przewodniczących wszystkich zarządów tymczasowych miast Białorusi Zachodniej w celu przygotowania „wystąpienia” (władz tymczasowych) z oficjalną, oddolną inicjatywą zorganizowania wyborów, a następnie w ich wyniku zwołania Zgromadzenia Ludowego Białorusi Zachodniej w Białymstoku.

Tekst przygotowanej uprzednio odezwy Zarządu Tymczasowego Białegostoku zawierający oficjalną (upublicznioną) propozycję zwołania Zgromadzenia ukazał się już 5 października. Dzień później (6 października 1939 r.) ostatecznie ukonstytuował się także komitet organizacyjny ds. wyborów. Zgodnie z założeniami przyjętymi w Związku Sowieckim zawiązanie się komitetu musiało spotkać się z aprobatą, a nawet entuzjazmem mas pracujących. W związku z tym, w celu „poparcia” inicjatywy Zarządu Tymczasowego Białegostoku „robotnice i robotnicy miasta Białegostoku” wystosowali do „pracujących Białorusi Zachodniej” list z ideą poparcia zwołania Zgromadzenia Ludowego. 

Dzień oficjalnego rozpoczęcia kompanii wyborczej, pomimo iż faktyczna agitacja trwała już od początku okupacji, wyznaczony został przez W. Gajsina (przewodniczącego komitetu organizacyjnego ds. wyborów) na 7 października 1939 r. Przed miejskimi i powiatowymi komitetami organizacyjnymi, powołanymi na obszarze byłych województw północno–wschodnich II Rzeczypospolitej (z wyjątkiem rejonu wileńskiego), stanęło zadanie przygotowania w bardzo krótkim czasie całej procedury wyborczej. Prowadzonej kampanii wyborczej towarzyszył niesamowity szum informacyjny. Wszystkie miejscowości udekorowane zostały plakatami i hasłami o treści komunistycznej. Z zainstalowanych w największych miastach Białostocczyzny megafonów rozbrzmiewały okrzyki na część władzy sowieckiej, Armii Czerwonej i Stalina. Z samolotów zrzucano ulotki propagandowe szkalujące dokonania II Rzeczypospolitej. 

Jednym z ważnych elementów trwających przygotowań do wyborów było ukazanie się na Białostocczyźnie pierwszych tytułów prasowych: „Wyzwolony Białystok” (w języku rosyjskim i polskim) i „Belostoker Sztern” (w jidysz) w Białymstoku, „Swobodnaja Bielarus” (dominacja języka białoruskiego) w Grodnie, „Wolna Łomża” (język polski) w Łomży, „Awangard” (język rosyjski i polski) w Augustowie i „Nowe Życie” (język polski, rosyjski i białoruski) w Grajewie. Wydawane numery pełniły przede wszystkim rolę nośnika okrojonych i staranie wyselekcjonowanych przez władze wiadomości. Za ich pomocą okupant starał się dotrzeć z komunistyczną propagandą do polskich obywateli.

Częstotliwość spotkań przedwyborczych (odbywających się 3-4 razy w tygodniu) nie tylko nużyła miejscową ludność, ale także przerażała swoją agresywnością i rozmachem podjętych przygotowań. Stosowany repertuar środków mobilizujących obywateli do uczestniczenia w mityngach był mieszaniną zachęt i gróźb. Motywując do aktywnego udziału w kampanii, wyborców kuszono przede wszystkim możliwością zrobienia zakupów, obietnicą lepiej płatnej pracy czy organizowaną zabawą taneczną. Wystosowywano również pisma z zaproszeniami i dołączonymi plakatami wyborczymi lub wysyłano agitatorów z wcześniej przygotowanymi listami w celu pisemnego potwierdzenia swojego przybycia na mityng.

W celu sprawniejszego i skuteczniejszego oddziaływania na miejscową ludność, władze sowieckie podzieliły wsie, miejscowości i dzielnice na małe grupki agitacyjne. Tzw. okręgi agitacyjne obejmowały jedną ulicę lub kilka domów. W mniejszych miejscowościach i na wsiach ludność dzielono na dziesiątki (dziesięciu gospodarzy z rodzinami), na czele których stawiano tzw. dziesiętnika – osobę odpowiedzialną za regularne uczęszczanie na zebrania przypisanych mu osób. Zastosowany podział umożliwiał lepszą kontrolę frekwencji na organizowanych spotkaniach. 

Tradycyjne formy perswazji (wiec, zebranie, ulotka, plakat) uzupełniane były o nowe środki masowego przekazu: film,  radio. Oszołomiona szumem informacyjnym i zmęczona częstotliwością spotkań miejscowa ludność, nie zawsze zdawała sobie sprawę z tego, jaki jest faktyczny cel prowadzonej kampanii. Nie do końca zresztą także sami agitatorzy, nie chcąc zrazić uczestników spotkań, precyzowali faktyczny cel farsy wyborczej. W swoich poczynaniach skupiali się przede wszystkim na pogłębianiu depresji, jaka ogarnęła znaczną część społeczeństwa polskiego po klęsce wrześniowej i likwidowaniu wiary w ewentualne przyszłe zwycięstwo. Metodami poniżającymi zarówno godność ludzką, jak i narodową starano się wytworzyć poczucie niższości wobec systemu sowieckiego.

Wyznaczone na niedzielę 22 października 1939 r. wybory do Zgromadzenia Ludowego Białorusi Zachodniej w zamyśle pomysłodawców miały być przede wszystkim rodzajem festynu potwierdzającym słuszność poczynań okupanta. Intensywnie trwająca kampania wyborcza zwieńczona winna była być masowym uczestnictwem ludności w akcie głosowania. W celu zwiększenia efektywności oddziaływania aparatu państwowego na obywateli w dniu wyborów zmobilizowano wszystkie dostępne na okupowanym obszarze siły sowieckie. Wobec opornych obywateli stosowano przymus bezpośredni. Miejscowa ludność zobowiązana została przez władze okupacyjne do dostarczenia w dniu wyborów wyznaczonej liczby furmanek w celu umożliwienia oddania głosu  chorym i osobom starszym.

Lokale wyborcze w niedzielę 22 października 1939 r. były otwarte od godziny 6.00 do 24.00. Lokalni dygnitarze partyjni prześcigali się wzajemnie w lepszym i sprawniejszym przeprowadzeniu wyborów na podległym im terenie. Komisje wyborcze zobowiązane zostały do odnotowywania (według specjalnie przygotowywanego wzoru) co dwie godziny frekwencji w lokalu wyborczym. Pozwalało to władzy nie tylko kontrolować przebieg głosowania, ale jednocześnie działało mobilizująco na komisje w celu zwiększenia presji na opornych wyborców. Skrupulatnie zapisywano wszelkie akty aprobaty demonstrowane i wypowiadane przez wyborców pod adresem nowego ustroju. W oficjalnych dokumentach partyjnych odnotowywano nawet „cuda”, np. „(...) 70-letnia staruszka, która od 4 lat nie wychodziła z domu, nagle wraz w przyjściem Armii Czerwonej odzyskała siły i przyszła na spotkanie [do lokalu – WS] i wyjaśniła: ‘Jeszcze niedawno tylko leżałam, a teraz przyszłam tu, aby podziękować Armii Czerwonej za wyzwolenie’”1.

Oficjalnie propagowana wersja przebiegu wyborów podkreślała podniosły charakter tego swoistego „święta narodowego (ludowego)”. Ulice były udekorowane hasłami propagandowymi, a z głośników rozmieszczonych w większych miastach płynęła muzyka marszowa. W czasie trwania mszy lub tuż po jej zakończeniu na placach przed kościołami organizowano wiece i masówki poparcia dla poczynań nowej, komunistycznej władzy. Na łamach sowieckiej prasy lokalnej chętnie podkreślano odświętny nastrój towarzyszący aktowi głosowania. 22 października w „Wolnej Łomży” ukazał się wiersz  Czesława Rutkowskiego świetnie oddający nastrój, jaki próbowała wytworzyć władza przed i w czasie trwania wyborów:

„Wybory

Nadchodzi dzień święta! – precz waśnie i spory!

Wszyscy do urn swych – niech żyją wybory!

Niech żyje Radziecka Białoruś Zachodnia,

Niech żyje Socjalizm – Wolności Pochodnia!

Wiwat lud pracy w braterstwie złączony,

Deptany niewolą, bezprawnie krzywdzony!

Niech żyje zwycięski dzień jutra radosny,

Dzień wolnych i równych – słoneczny dzień wiosny”.2

W podobnym tonie w dniach późniejszych na łamach „Wyzwolonego Białegostoku” relacjonowano przebieg wyborów w poszczególnych komisjach dzielnicowych: 

„Niezapomniany dzień’ – Data 22-go października zapisze się złotymi zgłoskami w historii ludów Białorusi Zachodniej. Upłyną dziesięciolecia, upłyną stulecia, a lud z pokolenia na pokolenie opowiadać będzie o tym, jak w dniu tym naród wyzwolony, po raz pierwszy w swej historii swobodnie wybierał przedstawicieli ludowych”3 , „‘Wcześnie Obudził się Białystok’ Nigdy jeszcze nie budził się Białystok tak wcześnie jak tego dnia. Ulica Fabryczna, gdzie mieszczą się 1-a i 2-a dzielnica wyborcza już o pół do szóstej ożyła i napełniła się uroczystą radością. Ludzie się śpieszą. Oto wyprzedził nas robotnik fabryki skórzanej Bekera tow. Trebliński. Zadyszany mówi on: ‘Czy to możliwe, żebym nie był pierwszym’ a w istocie był on już dwudziestym pierwszym. A na godzinę szóstą w sali 1-ej komisji wyborczej 5-ego okręgu zebrało się ponad 50 ludzi. Sami wyborcy ustalili kolejkę. Pierwszy otrzymuje biuletyn z kopertą tow. Goldkorn. Troskliwie bierze tę kartkę i idzie do kabiny. Po nim otrzymuje biuletyn uchodźca z Warszawy robotnik Herszek Chork”4.

Sam proces głosowania był dogodną okazją dla władz sowieckich do manipulowania i fałszowania wyników wyborów. Traktując powszechność wyborów w sposób typowo instrumentalny, dopuszczano wszelkie metody gwarantujące ostateczne powodzenie. W lokalach wyborczych wbrew oficjalnie głoszonym hasłom nie przestrzegano zasady tajności. W części komisji karty do głosowania posiadały numery odpowiadające liczbie porządkowej na listach, na których zapisani byli wyborcy. 

Pragnąc uzyskać jak najwyższą frekwencję wyborczą członkowie komisji objeżdżali z urnami domy wyborców, zmuszając ich w ten sposób do oddania głosu. Podobną technikę stosowano również w stosunku do osób starszych i chorych. Niejednokrotnie zezwalano członkom rodzin na wrzucenie karty w imieniu nieobecnej osoby. Wszystkie powyższe poczynania władz zmierzały z jednej strony do potwierdzenia w praktyce poparcia miejscowej ludności dla zachodzących zmian, a z drugiej były namacalnym efektem oddziaływania agitatorów sowieckich. Nieprzypadkowo zatem komisje wyborcze oraz lokalna kadra partyjna zainteresowana była jak najlepszymi wynikami farsy wyborczej.

Manipulacje zawyżające wyniki głosowania stosowano także w czasie liczenia głosów. W zależności od użytych metod w poszczególnych komisjach fałszowanie przybierało różne formy. Najchętniej przekreślone, nieważne kartki niszczono, w zamian zastępując je wcześniej przygotowanymi czystymi; oddawano również głosy za osoby nieobecne w czasie głosowania. Wstępne fałszowanie wyników wyborów odbywało się już na poziomie liczenia głosów w komisjach, a kończyło się w czasie ogólnego opracowywania wyników na szczeblu wojewódzkim (obwodowym) i republikańskim. Oczywiście udowodnienie dzisiaj wszystkich metod stosowanych w trakcie zawyżania wyników jest niezwykle trudne lub wręcz niemożliwe. Bez dostępu do wszystkich rodzajów materiałów wytworzonych przez struktury sowieckie (mam na myśli głównie dokumenty NKWD), nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć większości problemów. Wykorzystane w niniejszym opracowaniu źródła pochodzące z Wydziałów Propagandy i Agitacji Komitetu Centralnego KP(b)B w Mińsku i Komitetu Obwodowego KP(b)B w Białymstoku (przechowywane w archiwum w Grodnie), pozwalają jedynie szczątkowo naświetlić faktyczny przebieg wydarzeń. W trakcie swoich poszukiwań badawczych natrafiłem tylko na jeden dokument jednoznacznie potwierdzający manipulowanie w trakcje trwania wyborów. Było to ręcznie wypełnione sprawozdanie, zawierające frekwencję wyborczą z godziny 18.00 i 20.00. Według tych danych w Wołkowysku o godzinie 18.00 ponad 10.000 osób więcej oddało swój głos niż faktycznie było upoważnionych do głosowania.

Oczywiście - ostateczne, już „opracowane” wyniki, były różne od wstępnych sprawozdań i w całości odpowiadały zapotrzebowaniom propagandowym władzy sowieckiej. Według oficjalnych danych na obszarze byłego województwa białostockiego tylko dwóch spośród 283 kandydatów nie uzyskało wymaganej 50% większości głosów. Dwóch nowych deputowanych wybrano w powiecie wysoko–mazowieckim 26 października 1939 r. w drodze wyborów uzupełniających. Wyłonienie dwóch ostatnich deputowanych do Zgromadzenia Ludowego Białorusi Zachodniej gwarantowało, iż rozpoczynające swoje obrady 28 października 1939 r. Zgromadzenie zbierze się w sali Domu Ludowego-Teatru Miejskiego im. J. Piłsudskiego w Białymstoku w komplecie (283 osób). W czasie odbywających się w dniach 28-30 października 1939 r. obrad deputowani zdecydować mieli o formalnym, prawnym wystąpieniu do Rady Najwyższej Związku Sowieckiego z prośbą o przyłączenie ziem północno-wschodnich II Rzeczypospolitej do Kraju Rad.

Rozmach podjętych przez władze sowieckie przygotowań zmierzających do „prawnego” usankcjonowania agresji zbrojnej zadziwiał i przerażał. Miejscowa ludność zadawała sobie pytanie, czemu ma służyć cała ta farsa wyborcza, czy jedynie utwierdzeniu na okupowanych obszarach władzy komunistycznej (o faktycznej przynależności tych ziem do Związku Sowieckiego i tak decydowała siła militarna agresora, a nie spreparowane wyniki wyborów). Nie do końca zdawano sobie sprawę z potęgi oddziaływania propagandy, wspieranej aktywnie przez służby bezpieczeństwa. Władzom zarówno na potrzeby własnych obywateli, jak i społeczności międzynarodowej potrzebny był argument, że dokonana 17 września 1939 r. agresja była jedynie spełnieniem marzeń miejscowej ludności, która swoją pełną wolę wyraziła właśnie w wyborach odbywających się 22 października 1939 r. Ten zadawało się z tamtej perspektywy mało istotny fakt w kolejnych latach w propagandzie sowieckiej miał odgrywał kluczową rolę jako argument potwierdzający chęć przynależności mieszkańców ziem północno-wschodnich II Rzeczypospolitej do Związku Sowieckiego.

[1] Państwowe Archiwum Organizacji Społecznych Obwodu Grodzieńskiego w Grodnie, sygn. f. 6195, o. 1, d. 231, k. 27.

[2] „Wolna Łomża” 22 X 1939, nr 6.

[3] „Wyzwolony Białystok” 25 X 1939, nr 2.

[4] Ibidem, 27 X 1939, nr 3.

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.