Edyta Maksymowicz o „kamyku rzucanym do wody”

W niniejszym wywiadzie na temat idei „Wilnoteki” wypowiada się jej założycielka Edyta Maksymowicz – dziennikarz i korespondent TVP na Litwie.

 Jak doszło do powstania „Wilnoteki”?

W 1997 r. wspólnie z dwoma kolegami powołaliśmy polski ośrodek telewizyjny na Litwie. Telewizja litewska zaproponowała nam robienie programu polskiego w telewizji litewskiej. W związku z czym pojawił się wymóg by to sformalizować. Później wyjechaliśmy na staże do Polski i zaczęliśmy pracę jako korespondencji telewizji polskiej. Okazało się w pewnym momencie, że mamy tak dużo materiałów, wiedzy i informacji, którą należałoby przekazać ludziom, że wychodziło to poza ramy telewizji. Dzisiaj mamy Internet, gdzie telewizja jest wszechobecna – informacja w nim zostaje. Jeszcze w latach 90., gdy robiło się materiał w telewizji polskiej, po transmisji wszystko „znikało”. Było nam bardzo szkoda, że ludzie nie mogą obejrzeć stworzonych przez nas realizacji. Niektórzy pytali: „gdzie można to obejrzeć?”. Niestety nie było można było tego zrobić, bo to co stworzyliśmy „poszło w świat” i „zniknęło”. Pojawił się Internet i uznaliśmy, że wejdziemy z naszymi materiałami. Na Litwie nie było wówczas jeszcze żadnego wirtualnego medium i nikt wtedy o tym nie myślał. Uznaliśmy, że jest potrzeba, że Internet się rozwija i stwarza szansę Po pierwsze dostrzeżono potrzebę szerszego informowania Polaków na Litwie o tym co się dzieje, dokumentowania ich działalności. Istniała też potrzeba informowania o życiu Polaków na Litwie w świecie. „Wilnoteki” działa globalnie, obejmuje zasięgiem cały świat, aż po Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię… Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Internet daje tę możliwość, że jeżeli nie obejrzymy czegoś z rana to zrobimy to po południu, a jeżeli nie uda się po południu, to obejrzę wieczorem. Byliśmy pierwszym portalem multimedialnym! To były zaczątki, a dzisiaj uważamy, że jesteśmy taką telewizją internetową.

Jaka sfera funkcjonowania „Wilnoteki” jest najważniejsza: kulturalna, polityczna, informacyjna…?

Wydaje mi się, że wszystko jest ważne. Zakładając „Wilnotekę”, wiedzieliśmy, że będzie to wilnocentryczne, taki kamyk rzucany do wody. Rzucamy kamyk i pierwsze koło (najbliższe) jest o Polakach na Litwie dla Polaków na Litwie. Te drugie – o Polakach dla Litwinów. Trzecie koło jest o Polakach w Polsce i na całym świecie. Staramy się, aby wszystko co dotyczy Polaków, Polski, stosunków polsko-litewskich, znalazło się na portalu.

Naszym założeniem nie jest wdawanie się w spory, stawanie po jednej stronie, czy po drugiej… Wiemy, że dzisiaj pojawiły się różne stronnictwa i opcje. Próbujmy naświetlać wszystko to, co dzieje się na Litwie.

Jakie są plany „Wilnoteki” na najbliższy czas?

Zależy mi przede wszystkim na tym, żeby się utrzymać. Dzisiaj tych projektów internetowych jest bardzo dużo. Polacy na Litwie są stosunkowo mało liczącą się społecznością jeśli chodzi o reklamodawców. Jest ich zdecydowanie za mało. Utrzymanie się jedynie z reklam jest niemożliwe, dlatego przede wszystkim chcemy się utrzymać, a to jest dla nas wymagające zadanie. A następnie, opowiadać o Polakach na Litwie.

Widzimy, że mamy w Polsce tematy kresowe. Dzisiaj źle jest tam ta kwestia kojarzona. Generalnie o Polakach na Litwie, o Polakach za granicą… mówi się coraz mniej. Tworzy się pewna przepaść i zależy nam bardzo na tym, by tę przepaść minimalizować, żeby upowszechniać wiedzę, informację o Polakach, o ich działalności. To jest bardzo prężna społeczność, chyba najbardziej prężna na terenie byłego Związku Radzieckiego. Chcielibyśmy, by o tym mówiono. Żebyśmy funkcjonowali w Internecie.

Na ile to jest działanie twórców portalu, a na ile inicjatywa obywatelska, oddolna? I na ile społeczeństwo zwłaszcza polskie – pomaga „Wilnotece”?

Nie ma Litwie dziennikarstwa obywatelskiego, ono dopiero „raczkuje”. My próbujemy je rozkręcać. Realizujemy bardzo dużo projektów ze szkołami: uczniowie nam przysyłają zdjęcia, piszą artykuły, prowadzimy dla nich szkołę multimedialnąUczniowie przychodzą, żeby się czegoś nauczyć i w ten sposób rozwijamy udział obywatelski. Jeżeli nie ma interakcji z użytkownikiem, z naszym czytelnikiem czy widzem, jest to sztuczne i nienaturalne. Więc ta relacja musi być! Zależy nam, by „wciągać” młodzież. Stawiamy na młodzież szkolną i akademicką.

Pochwalę się, że odnotowaliśmy ogromny sukces podczas „Kabaretonu studniówkowego”, w którym brała udział młodzież. Przygotowali oni wspaniałe pokazy, przy czym wspaniale się bawili. Wynika to poniekąd z tradycji, ponieważ na Litwie „studniówka” jest wielkim wydarzeniem. Nie są to studniówki jedynie dla maturzystów, są to również spotkania absolwentów, przy czym maturzyści muszą przygotować widowisko, które zainteresuje widzów. Działania te mają na celu to, by studniówki nie były jednorazowym wydarzeniem, a występy artystyczne, przygotowywane przez młodzież, nie znikały. Dlatego wpadliśmy na pomysł, by przygotować festiwal, by ci młodzi ludzie mogli zaprezentować swoją twórczość. Na Litwie nie ma żadnych kabaretów, a szkoda Więc mamy nadzieję, i już widać tego zaczątki, że „coś może się z tego wykluć”. Dlatego bardzo się cieszymy. Uważamy to za nasz mały sukces w promowaniu twórczości uczniowskiej i studenckiej. Takich inicjatyw chcielibyśmy więcej.