Wypowiedź prof. Kałamajskiej w sprawie remontu w Ostrej Bramie

W 2010 roku zakończono remont schodów w Kaplicy Matki Boskiej Ostrobramskiej. Remont ten wzbudzał i wciąż wzbudza mieszane uczucia wśród historyków, ze względu na nietypową formę wykończenia. My postanowiliśmy zapytać o zdanie w tej sprawie profesor Marię Kałamajską-Saeed.

Prof. Maria Kałamajska-Saeed to historyk sztuki, emerytowany pracownik Instytutu Sztuki PAN w Warszawie. Redaktor naczelny serii „Katalog Zabytków Sztuki w Polsce”. Tomy jej autorstwa obejmują obszar wschodniego Mazowsza i Podlasia. Zainteresowanie zabytkami położonymi dalej na wschód, już poza obecnymi granicami, zaowocowało opracowaniem pierwszej naukowej monografii Ostrej Bramy oraz podjęciem inwentaryzacji zabytków sztuki sakralnej na terenie Białorusi. W wyniku zainicjowanych przez nią badań terenowych wydano jak dotąd 14 tomów publikacji z serii „Materiały do dziejów sztuki sakralnej na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej”, złożonych ze zwięzłych monografii kościołów i klasztorów rzymskokatolickich położonych na obszarze dawnych województw: wileńskiego, nowogródzkiego, trockiego i brzeskiego. Przedstawiono w nich łącznie 140 obiektów, w druku są dwa następne tomy serii, a kolejne w przygotowaniu.

W związku z historycznymi zainteresowaniami profesor Kałamajskiej dotyczącymi tematyki Ostrej Bramy, postanowiliśmy spytać ją o opinię w sprawie remontu schodów, który co prawda zakończył się w 2010 roku, jednak wciąż stanowi temat do rozmów w zakresie architektonicznego łączenia zabytków z nowoczesnością.

 

- Jest Pani specjalistą w zakresie tematyki ostrobramskiej. Chciałabym zapytać w kontekście tego nieszczęśliwego remontu, rozpoczętego bodajże w 2010 roku, jak Pani jako historyk specjalizujący się ochroną dziedzictwa ocenia jeszcze możliwości powrotu Ostrej Bramy do dawnej świetności?
- Czy Pani pyta się o te schody nieszczęsne, które zrobiono? To jest przykład jeden z tysięcy takiego psucia czegoś, co miało swój charakter, a poprzez pewne działania został on zmieniony. Rzecz jest w tym, że ten remont dotyczył betonowej klatki schodowej, którą zrobiono pod koniec XIX wieku, nawiasem też wymieniając poprzednie schody, więc nie dziwi fakt, że schody się wymienia. Co prawda te schody ostrobramskie miały swój walor niematerialny, bo były wyżłobione kolanami osób wchodzących do kaplicy, ale mając na względzie to, by zostawić je w takim stanie dla tych, którzy nie idą na kolanach, bo na kolanach iść nie mogą idąc o kuli, to też należy o tym pomyśleć. Oni na tych schodach natykali kłopoty i gospodarz, jakim jest proboszcz, musi dbać o to, żeby wszystko było sprawne. Także ja nie ganię samego pomysłu zrobienia nowych schodów, ganię natomiast chociażby wybór materiału, z jakich schody te są zrobione. Bo efekt jest pretensjonalnie bogaty, czego nie było w Ostrej Bramie i co Ostrej Bramie nie jest zupełnie potrzebne. Nie jest ważny prestiż i to, że schody są zrobione z marmuru, tylko ważna jest w tej sytuacji Matka Boska. Poza tym podświetlenie stopni zrobiono z kompletnym brakiem wyczucia. Każdy stopień ma lampkę i to przywodzi bardziej na myśl wejście do lokalu nocnego, a nie do kaplicy, co uważam za duże nieporozumienie. Całość zwyczajnie została zrobiona źle. Nie źle, dlatego że remont zrobiono w ogóle, ale źle w kontekście tego, jak go zrobiono. W tej materii mam niewątpliwą pretensję do wykonawców.


- Czy jest więc Pani zwolenniczką łączenia historii z nowoczesnością?
- Nie jestem. W tym kontekście chodzi mi głównie o funkcjonalność. Ostra Brama jest to sanktuarium odwiedzane przez tysiące ludzi, chociażby niepełnosprawnych, dlatego też należy zadbać o ich wygodę podczas odwiedzin.