Byłam tam...

Relacje ze Światowych Dni Młodzieży 2016 zebrała i opatrzyła komentarzem Urszula Jocz, uczennica III LO w Białymstoku.

Światowe Dni Młodzieży były wydarzeniem, którym przez długi czas żyła cała Polska. Do Krakowa przyjechały tysiące młodych pielgrzymów, spragnionych w równym stopniu zabawy, jak i przeżyć duchowych. Wielu z nich chciało nawiązać nowe relacje, poznać inne kultury, czy też po prostu spędzić czas z ludźmi o takich samych poglądach. Jednak, to, co się działo w Krakowie przerosło większość tych oczekiwań.

Bartek mówi: „Chciałem spotkać młodych ludzi, którzy wierzą w to, co ja i starają się praktykować te rzeczy, które ja staram się praktykować. I zobaczyłem coś, czego się nie spodziewałem. Spodziewałem się czegoś spokojnego, a zobaczyłem tam młodych ludzi, którzy się bawią. Zobaczyłem inny pogląd na wiarę, to, że można się bawić wierząc w Jezusa i to, że Jezus jest radością w wielu młodych ludziach. W naszej religii jest cierpienie, bo poprzez krzyż musimy te cierpienie znosić, ale jest też dużo radości, które tutaj, w kościele i w młodych ludziach na ulicach nie widać, a tam to było widać”.

„Wszystkie oczekiwania zostały spełnione. Liczyłam na świetną atmosferę pod względem śpiewu, tańca i super zabawy, ale liczyłam też na bardziej duchowe przeżycia i że coś to zmieni w moim życiu. I mimo że jest już po Światowych Dniach Młodzieży, mogę powiedzieć, że wróciłam do mojej niecodziennej codzienności, bo różni się ona od tej sprzed ŚDM”, odpowiada Karolina.

Entuzjazm podczas Światowych Dni Młodzieży był wszechobecny. Uśmiech gościł na wszystkich napotkanych twarzach. Rozmowa z przypadkowymi ludźmi spotkanymi w tramwaju (nie tylko tymi zaopatrzonymi w plecak pielgrzyma) była czymś naturalnym. Każde bariery, nawet te językowe, były z łatwością pokonywane.

„To, co zobaczyłem w tramwajach, było czymś niesamowitym, ludzie potrafili jednoczyć się. Pomimo, że ja znam na przykład pięćdziesiąt słów po angielsku, potrafiłem z tymi ludźmi przeżyć dwie godziny w tramwaju bawiąc się świetnie i czując to, co oni. To było niesamowite”.


Śpiewy i tańce w centrum Krakowa trwały do późnych godzin nocnych. Nic, nawet deszczowa pogoda, nie było w stanie zachwiać radości młodych. Ten entuzjazm nie brał się przecież znikąd, nie była to przypadkowa grupa ludzi zebrana z różnych krańców świata, wszystkich ich połączyła wspólna wiara i to imię Jezusa najczęściej pojawiało się w śpiewanych pieśniach.

„O ile mojej wiary w Boga to nie umocniło, to wiarę w ludzi na pewno”.

Michał wspomina: „Na pewno najbardziej w pamięci zapadła mi podróż tramwajami, piosenki w nich śpiewane, przybijanie piątek i machanie do innych ludzi. Ten klimat, którego nie da się nigdzie spotkać, zwłaszcza nie w mieście. Tu jak do kogoś pomachasz, to ludzie od razu zaczynają dziwnie na ciebie patrzeć.”
Światowe Dni Młodzieży stały się nie tylko okazją do zawierania nowych znajomości, ale również umożliwiły spotkania ze znajomymi z innych krajów, którzy na co dzień nie mają możliwości przyjazdu do Polski. Dzięki temu ogromnemu wydarzeniu mogli oni zapoznać się z kulturą polską i poznać nasz kraj.

Mateusz komentuje: „Dla mnie najważniejsze było spotkanie z ludźmi z Afragoli, których już kiedyś poznałem. Ciągle o sobie pamiętamy, oni o mnie, a ja o nich. To, co się wtedy [we Włoszech] działo, miało dla mnie duże znaczenie. Fajni są, bardzo mi się podoba ich temperament, neapolitańczyków. Natychmiastowo wyrażają złość czy irytację”.

„Poznałam świetnych ludzi, którzy mają światopogląd podobny do mojego oraz mogłam przemyśleć parę rzeczy, które mnie dręczyły. I myślę, że stałam się dojrzalsza w wierze”.

Również spotkanie z papieżem Franciszkiem było bardzo ważnym momentem. Jego słowa zapadły w pamięci wielu osób, zachęcając ich do odwagi, radości i zmiany swojego życia na lepsze.

„Bardzo wielu ludzi czeka na nową ewangelizację przez papieża, a on powiedział tak naprawdę to, co jest wiadome w naszej religii i w starej ewangelizacji zawarł słowa, które pasują do naszych czasów. Powiedział, żebyśmy nie byli „kanapowi”, żebyśmy robili coś, żebyśmy nie mówili „nie wierzę w Jezusa, bo On mi się nie objawił”. Bo to tak nie jest. W to trzeba wejść, trzeba spotkać się z ludźmi, którzy w to wierzą i zobaczyć, jak to między nimi jest. Tak, jak jest w Biblii [„tam gdzie dwóch lub trzech zgromadzi się w imię Moje, tam Ja jestem pośród nich”], tam gdzie dwóch lub trzech, tam będzie Jezus. Nigdy przed kanapą nie spotkamy Go, nie możemy czekać przed telewizorem, oglądając serial, że On nagle nam się objawi i pokaże”.

Ostatnią noc uczestnicy spędzili na Campusie Misericordiae, łącząc się we wspólnym słuchaniu przesłania papieża, modlitwie różańcowej i uwielbieniu Boga poprzez śpiew. Był to również czas na lepsze poznanie pozostałych pielgrzymów, moment, by porozmawiać z nimi chwilę dłużej, razem się bawić i tańczyć. Pomimo zmęczenia, młodzi jednoczyli się i chwalili Pana do późnych godzin nocnych, radowali się wspólnym czasem w niepowtarzalnym klimacie.

„W mojej pamięci na pewno zapadło czuwanie, ta cała atmosfera. Wszyscy byli w jednym miejscu, tak dużo ludzi, spaliśmy pod gołym niebem. Niesamowicie wspominam te piosenki i wszystko, co robiliśmy, wspólną modlitwę. Bardzo się cieszę, że tam pojechałam”.

Światowe Dni Młodzieży wywarły ogromny wpływ na uczestniczących w nich młodych ludziach. Nie tylko pozwoliły im spojrzeć na wiarę w inny sposób, ale też otworzyły ich na nowe kultury i dały możliwość zawarcia znajomości z osobami z odległych państw. ŚDM pokazało również, od kogo pochodzi prawdziwa radość i jak ważne jest to, by dzielić się nią z innymi. Było to przeżycie które na długie lata pozostanie w sercach pielgrzymów i może wpłynie na nich życia w znaczący sposób.

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.